II recenzja

5 lipca zostałam zaproszona na premierę monodramu Marka Koterskiego pt.:”Nienawidzę”, w wykonaniu Igora Kowalika w Galerii GTPS przy ul. Chlebnickiej 2 w Gdańsku. Wchodząc do galerii zdziwiłam się zobaczywszy znajomą twarz aktora leżącego na improwizowanym łóżku. Publiczność schodziła się w miarę cicho i w skupieniu. Zaczęłam zastanawiać się skąd znam tego młodego człowieka. Już wiem pomyślałam, kilka tygodni temu stał za barem w zaprzyjaźnionym pubie „Duszek” i z uśmiechem obsługiwał klientów. Szybka refleksja przypomniała mi aktorów z Teatru Wybrzeże dorabiających kilka lat temu na parkingu samochodowym przy teatrze. Miał chłopak „zakręt” pomyślałam i w tym momencie rozpoczął się spektakl. Większość ludzi zna filmy Marka Koterskiego i wie jakiego rodzaju tekstów i zachowań można się spodziewać. Ale nie o tym chcę rozważać. Podziwiam młodego aktora za odwagę zderzenia się z tym tekstem pełnym sprzeczności i relatywnych poglądów na temat np. patriotyzmu, które tak naprawdę każdy z nas w sobie nosi i w odpowiednim momencie je analizuje. Aktor znakomicie sobie z tym poradził, nie szczędząc środków wyrazu oraz emocjonalnych uniesień i załamań. Na pewno pomógł mu w tym doskonały warsztat, którym dysponuje, jak i własna wrażliwość. Muzyczne wykształcenie podniosło walory spektaklu poprzez kilka akordów zagranych przez aktora na pianinie, nie przerywając myśli spektaklu, a wręcz podbijając ją, nadając chwilową refleksję po poprzedzającym buncie. Ostre tzw. wulgarne słowa mogłyby zabrzmieć jeszcze „soczyściej”- tego wymaga ten spektakl, podobnie jak filmy W. Pasikowskiego. Zawoalowanie tych mocnych słów mija się z celem. Rozumiem jednak bohatera spektaklu, bo „ a nuż się komuś nie spodoba ?”- no to co, a niech się nie spodoba, im więcej kontrowersji tym większy sukces! Uwieńczenie finału słowami, że najważniejsza w życiu jest miłość, zmienia całość na optymistyczną nadzieję, że jednak dla tej jednej wartości warto żyć, w odróżnieniu od tytułu spektaklu.
Kochani! Więcej takich spektakli – z gorącymi pozdrowieniami
Mira Kieniewicz Kopcińska

Comments are closed.