Recenzja – Beata Bukowska

NIENAWIDZĘ. Bardzo mocne słowo. Gdy ktoś kieruje je pod naszym adresem, to automatycznie chcemy wykrzyczeć to samo albo odwrócić się i odejść. Czujemy się zranieni, dotknięci do żywego i pewnie niezdolni do rozmowy, do zastanowienia się, dlaczego usłyszeliśmy – NIENAWIDZĘ.
5.07.2014 r. słowo to padło wielokrotnie z ust Igora Kowalika na scenie Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki. Marek Koterski, bo to jego autorstwa jest monodram, z którym zmagał się aktor, NIENAWIDZI Polski. Zdanie, które wywołać może w widzach różne reakcje. Jedni się z nim zgodzą, inni uznają, że jest obrazoburcze. Bo jak można nienawidzić własny kraj. No tak, ale co to takiego kraj? „Pagórki leśne, łąki zielone nad błękitnym niebem rozciągnione (…) Brama ogłasza, że gościnna i wszystkich zaprasza”? a może szary, nudny widok z okna, ludzie nienawistni, sfrustrowani, brzydcy, nie mający perspektyw na tzw. lepsze, a może tylko normalne życie? Czego nienawidzi Koterski? Łatwo jest udzielić odpowiedzi – Polski. Ale czy rzeczywiście tak jest? Nie wiem. Skoro człowiek tak bardzo nienawidzi swojego kraju, to co go w nim trzyma? Co nie pozwala mu go opuścić? Czy nienawiść jest tak silna, że wiąże go z tym miejscem na zawsze? A może wiążącą nitką jest słowo, które pada na zakończenie monodramu – MIŁOŚĆ. Czy nas może ocalić MIŁOŚĆ? W tym nienawistnym kraju może nas spotkać miłość? Czy w innym jej nie znajdziemy? A więc kochać czy nienawidzić? A może jedno i drugie? Cały Koterski. Wywraca mój świat do góry nogami. Zgadzam się z nim, a jednocześnie złoszczę się i chcę powiedzieć: nienawidzę tych słów, które padają ze sceny, nie chcę ich słyszeć. Dziękuję za tekst, którego słowa rozśmieszają mnie do łez, wzbudzają we mnie opór, ale przede wszystkim zmuszają do myślenia.
Na mój subiektywny odbiór tekstu niewątpliwie miał wpływ Igor Kowalik. Monodram w jego wykonaniu to przyjemność dla odbiorcy, a właściwie nie odbiorcy, biernego, sztywno siedzącego na krześle, ale uczestnika przedstawienia. Miałam wrażenie, że mówiący do mnie aktor, właśnie mówiący do mnie, a nie obok mnie, wypowiada nie słowa Marka Koterskiego, ale własne. Czego oczekuję w spotkaniu z aktorem? Prawdy mówiącego. Tą otrzymałam i za to dziękuję. A co do nowej inicjatywny GTPS dotyczącej spotkań z krótką formą sceniczną? Jestem jak najbardziej za. Kameralne miejsce, możliwość porozmawiania z aktorem, ale i widzami to świetny pomysł. Mam nadzieję, że nie tylko na wakacje.
Beata Bukowska

Comments are closed.