Recenzja niedzielnego spotkania z Baltic Kwartet

„26.01.2014r. – kolejna data warta zapamiętania. Dlaczego? Koncert Baltic Kwartet w Gdańskim Towarzystwie Przyjaciół Sztuki. Moje drugie spotkanie i drugie wspaniałe przeżycia. Myślę zresztą, że nie tylko moje. Świadczy o tym frekwencja. Przyznam, że gdy dzisiaj jechałam do GTPS-u myślałam: brzydka pogoda, będzie pusto na sali. I co? Miłe rozczarowanie. Sala pełna, a słuchacze stali nawet na korytarzu. Okazało się, że nikomu nie przeszkadzał ścisk i brak miejsc. Pocieszające, prawda. Gdańszczanie oczekują i czekają na TAKĄ muzykę i TAKĄ grupę. A ja? I moje spotkania z muzyką? Poprzednio urzekło mnie tango, motyw z filmu „Zapach kobiety”. A tym razem? Czy będę oryginalna? Zapewne nie. Walc z „Nocy i dni”. Gdy myślimy walce, to oczywiście pierwsze skojarzenie „Nad pięknym modrym Dunajem”. Tak tego też wysłuchaliśmy. I gdy myślę Austria, to przypomina mi się jeden romantyczny… nie, nie – nie Polak, a właśnie Austriak, który zasłuchał się w historię Baśki Niechcic i postanowił być jak Tolibowski. Też brodził w wodzie i zrywał kwiaty dla kobiety, którą był zauroczony. Okazuje się, że romantyzm nie jest tylko polski. Nurtuje mnie jeszcze jedno Baltic Kwartet to dwie panie i dwóch panów. A kto przygotował dzisiejszy repertuar? Kto miał głos decydujący? Nie wiem. Ale wiem, że na pewno bardzo przypadł paniom do serca. Walc z „Wesołej wdówki”, gdy wszyscy śpiewali „kochaj mnie”, a widziałam jak poruszają się usta pań: „Usta milczą, dusza śpiewa”. Czy może być lepsza recenzja niż takie zachowanie publiczności. Panie, Panowie z Baltic Kwartet GRATULUJĘ i jak zwykle nie mogę się doczekać kolejnego spotkania”.

Beata Bukowska

Comments are closed.